Zdjęcia ślubne na kliszy? Jak wygląda dzisiaj Ślub analogowy?

analogowy-slub-1.jpg

Czy da się w ogóle zrobić zdjęcia ślubne na kliszy? Czy analogowe zdjęcia ślubne mają jakiś sens w dzisiejszych czasach? Przecież jeszcze 12 lat temu (post piszę w 2017 roku), fotografowało się na kliszy, a lustrzanki cyfrowe miały gorszą jakość niż dzisiejsze telefony. Czy można więc odróżnić zdjęcia ślubne na kliszy od cyfrowych? Zobacz post to się dowiesz!

Kilka miesięcy temu natknąłem się na informację, że Diana i Rafał (rodzeństwo znane pod marką DR5000) wykonali w 2017 roku reportaż w całości na kliszy i niesamowicie dużo się przy tym nauczyli. Postanowiłem spróbować i ja. Pozostałem przy klasyce gatunku reportażu: czerni i bieli. Oczywiście nie kupiłem dwóch bagażników kliszy i zjawiłem się na ślubach tylko z analogami. Aby zrobić zdjęcia ślubne na kliszy zabrałem ze sobą ulubiony czarno-biały film i lustrzankę analogową bez autofokusa. Kto by się spodziewał…

Pracując w ten sposób musiałem dbać o więcej aspektów podczas robienia zdjęć. Musiałem też zyskać większą pewność, bo zdjęcie raz zrobione zużywało cenne klatki i nie dało się go „podejrzeć”. Co trzeba zrobić aby wykonać zdjęcia ślubne na kliszy aparatem, który sam nie ustawia ostrości? Ręcznie ustawić ostrość, przesłonę, czas migawki, wykadrować, wyczuć moment i zawczasu zdecydować jaką czułość wybieram. Brzmi jak dużo, rzeczy o których trzeba myśleć i jest to prawda. Lubię rzucać sobie wyzwania dlatego praca w ten sposób była niezwykle ciekawa. Byłem bardziej uważny i to pomogło zrobić sporo ładnych zdjęć na kliszy.

Jak to wyglądało? Biegałem obwieszony aparatami (łącznie 3 sztuki). Za każdym razem gdy zrobiłem już zdjęcie aparatem cyfrowym, szukałem ciekawego ujęcia na analogu. W ten sposób mogłem zrobić zdjęcia za które pary płaciły, a jednocześnie złapać coś ekstra, coś innego. Podczas zabawy weselnej czasami chodziłem tylko z aparatem analogowym. Gdy zobaczyłem zdjęcia wiedziałem, że się opłacało…

Zdjęcia wywołuję samodzielnie, jak również skanuję czy robię odbitki (tak, w ciemni). Zanim włożyłem rolkę do aparatu wiedziałem już jak ją wywołam (wywoływacz, proporcje rozcieńczenia, temperatura, mieszanie). Dzięki temu, zdjęcia które możecie zobaczyć poniżej są „naturalnie” mocno kontrastowe. Jedyna praca wykonana po ich skanowaniu to usunięcie drobinek kurzu po skanowaniu (większość udało się usunąć pędzlem). Czy planuję to powtórzyć? Zdecydowanie, ale tym razem mam w planach także filmy kolorowe, głównie dzięki świetnemu labowi, na który trafiłem!

Ok, koniec gadania. Łącznie na 2 ślubach zrobiłem 4 rolki małego obrazka po 36 ekspozycji. Zdjęcia wykonałem na ślubie Patrycji i Michała w Toruniu oraz Bartka i Justyny w Mogilanach. Poniżej prezentuję najlepsze ze zdjęć ślubnych zrobionych na kliszy (w całości):

galeriaMaciej SobolComment